- Chodź tutaj-Zbliżyła się
Zarabianie przez internet |tanie opony |systemy wymiany liników
„— Chodź tu"taj!
Zbliżyła się starsza, tęgawa kobieta
— Słyszałaś
— Co miałam słyszeć
— Popatrz na nich, jacy szczęściarze.
— Znaleźli złoto
— Głupstwa gadasz. Jakie tam złoto! Oni nie widzieli Indian, a ja myślałem, że po naszym przejeździe już nikt tamtędy się nie przedostanie.
Cały czas wykrzykiwali do siebie, ale teraz Mary podeszła do wozu.
— Czy to prawda — zagadnęła Samuela.
— Nikogo nie spotkaliśmy — potwierdził. —
Opowiedzcie, co tu się wydarzyło.
— Czemu nie Ja jestem Mary Dugan, a to mój mąż, Frank. Jechaliśmy więc tą przeklętą drogą aż z Laramie, ale później spadła piaskowa burza, zatarła ślady i z kretesem straciliśmy kierunek.
— Trochę to nieostrożnie wędrować we dwoje — wtrącił Abel. — Mogliście poczekać, aż się zbierze większa gromada.
— Ależ nas nie było dwoje — zaprzeczyła pani Mary. — Nie mówiłam o tym
— Nie — wtrącił się jej mąż. — Nie potrafisz opowiadać po kolei. Może ja...
— Cicho, Frank! Wyjechaliśmy w dobrym towarzystwie, prosto z Hutchinson...
— Powiadaliście, że z Laramie — przerwał Samuel.
— I dobrze mówiłam. Laramie było później, a na początek właśnie Hutchinson. To ładne miasteczko w Kansas.
— Kawał drogi — mruknął Karol, ale zaraz pożałował swego odezwania, bo spowodowało ono szereg zbytecznych wyjaśnień. Nie wiadomo, jak długo by trwały, gdyby nie ponowna interwencja Franka“(11)
Betsson |Projekty domów |licencja transport
„— Chodź tu"taj!
Zbliżyła się starsza, tęgawa kobieta
— Słyszałaś
— Co miałam słyszeć
— Popatrz na nich, jacy szczęściarze.
— Znaleźli złoto
— Głupstwa gadasz. Jakie tam złoto! Oni nie widzieli Indian, a ja myślałem, że po naszym przejeździe już nikt tamtędy się nie przedostanie.
Cały czas wykrzykiwali do siebie, ale teraz Mary podeszła do wozu.
— Czy to prawda — zagadnęła Samuela.
— Nikogo nie spotkaliśmy — potwierdził. —
Opowiedzcie, co tu się wydarzyło.
— Czemu nie Ja jestem Mary Dugan, a to mój mąż, Frank. Jechaliśmy więc tą przeklętą drogą aż z Laramie, ale później spadła piaskowa burza, zatarła ślady i z kretesem straciliśmy kierunek.
— Trochę to nieostrożnie wędrować we dwoje — wtrącił Abel. — Mogliście poczekać, aż się zbierze większa gromada.
— Ależ nas nie było dwoje — zaprzeczyła pani Mary. — Nie mówiłam o tym
— Nie — wtrącił się jej mąż. — Nie potrafisz opowiadać po kolei. Może ja...
— Cicho, Frank! Wyjechaliśmy w dobrym towarzystwie, prosto z Hutchinson...
— Powiadaliście, że z Laramie — przerwał Samuel.
— I dobrze mówiłam. Laramie było później, a na początek właśnie Hutchinson. To ładne miasteczko w Kansas.
— Kawał drogi — mruknął Karol, ale zaraz pożałował swego odezwania, bo spowodowało ono szereg zbytecznych wyjaśnień. Nie wiadomo, jak długo by trwały, gdyby nie ponowna interwencja Franka“(11)
<<<< trze ulega lekkiej
| - Jeżeli pozostałbym przy >>>>
Betsson |Projekty domów |licencja transport