Z Zielonej Bramy Towarzystwo
hale namiotowe |skateshop |zarabianie w sieci
„Z Zielonej Bramy Towarzystwo przeniosło się do własnego Domu Przyrodników przy Mariackiej nad Motławą, domu z panoramą Bałtyku i astronomicznym obserwatorium. Dorobek naukowy i materialny ustalił rangę Towarzystwa. Encyklopedyści francuscy przygotowując hasło Gdańsk, zwrócili się z pełrfym zaufaniem do gdańskich uczonych, od których otrzymali nie zakłamaną jeszcze pruskim szowinizmem prawdę o odwiecznie naszym mieście.
A co z pierścieniem Był szlachetnym darem ostatniego monarchy. Oprawioną w złoto miniaturą Stanisława Augusta Poniatowskiego otaczał wieniec brylantów. Klejnot nosili przewodniczący obrad podczas walnych zebrań towarzystwa. Zaginął dopiero w latach pruskiego zaboru.
Medal upamiętniający założenie Uniwersytetu Gdańskiego z morską maksymą IN MAKI VITA TUA — w morzu życic
twoje
Termometr Fahrenheita
yW».!ltó ewnego sierpniowego popołudnia 1701 roku iBfey.iP w uroczeJ altance pięknego ogrodu stanowiącego podmiejską posiadłość zamożnych kupB5.ły cow gdańskich Fahrenheitów znaleziono marJLixi& twe małżeństwo. Byli to Concordia i Daniel Fahrenheitowie. On miał lat 45, ona 44. Nie byli więc starzy. Nie byli także chorzy. Ją widziano co dzień krzątającą się to w kuchni, to w salonie domu przy ulicy Ogarnej, on pracował w swoim spichrzu nad Motławą zajęty rozległymi interesami, gdyż nawet Radziwiłłowie u niego zastawiali swe wspaniałe srebra, gdy byli w potrzebie. Czyżby więc mord Ale nie, Fahrenheitowie byli ludźmi uczciwymi i nie mieli wrogów. Nic także nie zginęło owego tragicznego dnia. Gubiono się więc w domysłach, próżno szukając przyczyny tak osobliwej śmierci. W altanie znaleziono jedynie pustą flaszeczkę po jakimś lekarstwie. A więc samobójstwo! — krzyknęli żądni sensacji gdańszczanie. Ale szybko stwierdzono, że owo lekarstwo nie zawierało najmniejszej nawet dawki jakiegokolwiek narkotyku. Przypomniano sobie również, że zmarli pozostawili pięcioro małych sierot i potem nikt już nie miał odwagi posądzać ich, że uczynili to świadomie. Zajęto się więc pogrzebem zmarłych i losem sierot. Dokonano podziału majątku, który — jak to często bywa — okazał się nie tak wielki, jak powszechnie mówiono. Czworo małych dzieci oddano na wychowanie dalszej rodzinie, a najstarszego z sierot Daniela Gabriela Fahrenheita wysłano do Amsterdamu, aby uczył się kupieckiego fachu.“(13)
Kampania reklamowa AdWords |Torebki skórzane |Reklama Internetowa
„Z Zielonej Bramy Towarzystwo przeniosło się do własnego Domu Przyrodników przy Mariackiej nad Motławą, domu z panoramą Bałtyku i astronomicznym obserwatorium. Dorobek naukowy i materialny ustalił rangę Towarzystwa. Encyklopedyści francuscy przygotowując hasło Gdańsk, zwrócili się z pełrfym zaufaniem do gdańskich uczonych, od których otrzymali nie zakłamaną jeszcze pruskim szowinizmem prawdę o odwiecznie naszym mieście.
A co z pierścieniem Był szlachetnym darem ostatniego monarchy. Oprawioną w złoto miniaturą Stanisława Augusta Poniatowskiego otaczał wieniec brylantów. Klejnot nosili przewodniczący obrad podczas walnych zebrań towarzystwa. Zaginął dopiero w latach pruskiego zaboru.
Medal upamiętniający założenie Uniwersytetu Gdańskiego z morską maksymą IN MAKI VITA TUA — w morzu życic
twoje
Termometr Fahrenheita
yW».!ltó ewnego sierpniowego popołudnia 1701 roku iBfey.iP w uroczeJ altance pięknego ogrodu stanowiącego podmiejską posiadłość zamożnych kupB5.ły cow gdańskich Fahrenheitów znaleziono marJLixi& twe małżeństwo. Byli to Concordia i Daniel Fahrenheitowie. On miał lat 45, ona 44. Nie byli więc starzy. Nie byli także chorzy. Ją widziano co dzień krzątającą się to w kuchni, to w salonie domu przy ulicy Ogarnej, on pracował w swoim spichrzu nad Motławą zajęty rozległymi interesami, gdyż nawet Radziwiłłowie u niego zastawiali swe wspaniałe srebra, gdy byli w potrzebie. Czyżby więc mord Ale nie, Fahrenheitowie byli ludźmi uczciwymi i nie mieli wrogów. Nic także nie zginęło owego tragicznego dnia. Gubiono się więc w domysłach, próżno szukając przyczyny tak osobliwej śmierci. W altanie znaleziono jedynie pustą flaszeczkę po jakimś lekarstwie. A więc samobójstwo! — krzyknęli żądni sensacji gdańszczanie. Ale szybko stwierdzono, że owo lekarstwo nie zawierało najmniejszej nawet dawki jakiegokolwiek narkotyku. Przypomniano sobie również, że zmarli pozostawili pięcioro małych sierot i potem nikt już nie miał odwagi posądzać ich, że uczynili to świadomie. Zajęto się więc pogrzebem zmarłych i losem sierot. Dokonano podziału majątku, który — jak to często bywa — okazał się nie tak wielki, jak powszechnie mówiono. Czworo małych dzieci oddano na wychowanie dalszej rodzinie, a najstarszego z sierot Daniela Gabriela Fahrenheita wysłano do Amsterdamu, aby uczył się kupieckiego fachu.“(13)
<<<< - Jeżeli pozostałbym przy
| Niesposób tego pojąć >>>>
Kampania reklamowa AdWords |Torebki skórzane |Reklama Internetowa